Wesoła Łapka - szkolimy psy, pomagamy ludziom. Pozytywnie. Skutecznie.
Tel. 032 746 06 44 | kom. 0 530 43 4440 | 0 791 83 4440
Najnowszy film o agresywnym Bono
Witam. Mam okazję od czasu do czasu obserwować relację relacje Bonka z Dorotką. Patrząc na to wszystko z boku i gdybym nie znał losów tego psiaka. To nigdy bym nie pomyślał, że cos jest nie tak. Dorota (zachowując cały czas odpowiednie bezpieczeństwo) świetnie dogaduję sie z psem. Pies jej przy niej radosny. Fajnie się uśmiecha. Czeka na każde słowo od Doroty, byle tylko móc do niej podbiec i zostać wymiziany:) Jeśli chodzi o moje relacje z Bonem. To już nie jest tak różowo.
Bono jest dalej radosny, przychodzi się przywitać, nadstawia się do miziania. Ostatnio wczołgał się pod stół, a gdy wyszedł miał piłkę w pycholu. Przyniósł mi piłkę, porzucałam mu, on aportował. Zaczyna się zachowywać jak reszta goldenów, które uwielbiają aportować. Na spacerach zaczepia inne psy, chce się bawić. Podbiega do Froda, przyjmuje pozycję zachęcającą do zabawy, a Frodo go ignoruje. Pewnie czeka aż Bono zacznie lepiej kontrolować swoje emocje.
Bono świetnie dogaduje się z kotami - pozwala mojej kotce wyjadać mu jedzenie z miski, pozwala jej się do siebie przytulić i tak spać. Jego rany się goją, niedługo nie będzie po nich śladu. W środę spotykamy się z Jackiem, zaczyna się rehabilitacja agresji.
Dziś mijają trzy tygodnie, odkąd Bono trafił do mnie. Dalej mam prezd oczami, przestraszonego psiaka w schronisku... teraz już tak nie wygląda i zachowuje się zupełnie inaczej.
W sobotę rano pojechaliśmy do gabinetu weterynaryjnego, Bono miał mieć znowu czyszczone rany. Tym razem nie rzucał się i nie trzeba było go usypiać na czas zabiegu. Zapewne jest to zasługa lek.wet. Ewy Czembor, która robi kurs COAPE i wie jak nalezy postępować wobec agresywnego psa. Wszystkie rany Bona,goją się wspaniale, już niedługo będzie zupełnie zdrowy.
Po wizycie u lekarza,wracaliśmy do domu, Bono zadowolony,że już po wszystkim. Po wejściu do domu, Frodo (mój golden retriever) zaczął mnie witać. Bono wówczas się naprężył,sierść mu się zjeżyła. Mimo to Frodo nie ustąpił,dalej się ze mną witał. Bono się to nie spodobało i oba psy zaczęły walczyć ze sobą. Co chwila jeden wisiał u gardła drugiego. Frodo zaczął wyć w paszczy Bona,więc wzięłam agresora za tylne łapy...niestety Bono się wywinął,próbowałam go chwycić za obrożę i wtedy się odwinął i dziabnął mnie w dłoń.. Nic poważnego się nie stało, miałam tylko kilka drobnych ranek i jednego sińca.
Niestety,nawet rany odniesione przeze mnie, nie powstrzymały walki psów. Nie chcąc narażać się na kolejne rany,zarzuciłam Bono koc na głowę i to przerwało walkę.
Od tego czasu,pilnuję,żeby psy żyły w zgodzie. Na razie spokój i cisza.
Strona 1 z 3